Piwniczne dewocjonalia czyli stained glass angel.

Po pierwszych,

niezbyt udanych efektach przygody z witrażami, postanowiłem wreszcie coś zrobic do końca. Wybór padł na aniołki witrażowe. Pomny niezbyt udanym próbom ze świecznikiem, zacząłem tym razem od dobierania szkła uwzględniając jego grubość. 

Znalazłem prosty wzór, przygotowałem szablon, pociąłem szkło, owinąłem taśmą i polutowałem. Byłem całkiem zadowolony z efektów swojej pracy, rodzina chwali – jest dobrze. Czas spędzony w piwnicy nie poszedł na marne. Byłem taki z siebie dumny, że idąc za ciosem zrobiłem jeszcze jednego aniołka. Poniżej w krótkiej galerii efekty mojej pracy.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.