Operacja i po operacji.

Endoprotezoplastyka pierwotna stawu biodrowego.

Tak wygląda moje nowe biodro

Tak się naukowo nazywa to co mi zrobili. Operacja odbyła się w połowie grudnia bez jakichkolwiek powikłań. Bólu nie czułem bo przez cały tydzień dostawałem morfinę. Dzień po operacji przyszedł pan magister rehabilitacji i na siłę zganiał z łóżka. Terapia szokowa, rano śniadanie, obchód, morfina i hej do przodu. Korytarz wąski, po boku stojące łóżka, ciągły ruch ale nie było taryfy ulgowej, trzeba było chodzić.

Po siedmiu dniach stwierdzono, że czas zwolnić łóżko dla innych i wypisano mnie do domu. Ale żeby do niego dojechać musiałem zamówić karetkę przewozową. Na szczęście była taka możliwość w szpitalu. I tu moja radość się skończyła, stawki za kilometr przejazdu karetki były kosmiczne. Panowie sanitariusze bardzo się spieszyli, więc zostałem szybko zapakowany na nosze, przypięty pasami i załadowany do karetki. Jazda też była iście pospieszna choć bez efektów dźwiękowych. Dobrze, że nosze były umocowane a ja do nich przypięty bo pewnie na zakrętach wylądowałbym na podłodze.. Horror był jeszcze przed domem jak mnie przekładali na krzesełko, panowie niezbyt przejmowali się moim stanem, co wywołało niesamowity ból nogi. Na szczęście, co się okazało dużo później,  nic mi nie uszkodzili. W taki oto sposób rozpocząłem 6 tygodni zwolnienia lekarskiego. 

Jedno co moge teraz powiedzieć to, że była to dobra decyzja. Życie w ciagłym bólu, utykanie i obciążanie innych stawów to dobre tylko na chwile. Wiem, że podjęcie decyzji o operacji nie jest łatwe ale nie ma co zwlekać, uszkodzony staw sam sie nie naprawi i będzie tylko gorzej.

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.